Rebecca
Kilka dni temu przeprowadziłam z małej wsi do wielkiego miasta,ze względu na pracę taty. Wstałam z łóżka. Podeszłam do szafy z której wyjęłam mundurek. Poszłam do łazienki,był to dość duży pokój z niebieskimi kafelkami,białym prysznicem,białą toaletą,białą umywalką z szafką. Ta łazienka była tylko moja. W całym domu miałam 5 łazienek,4 sypialnie,salon,schowek i kuchnie z jadalnią. Powiedzmy że mój dom był małym pałacykiem. Zdjęłam piżamę i weszłam pod prysznic. Zimna woda odświeżała i rozbudzała mnie i moje ciało,po krótkim i szybkim prysznicu wyszłam z pod prysznica,na niebieski dywanik. Wytarłam moje ciało morskim puchatym ręcznikiem. Ubrałam się w czarną marynarkę,czarną spódnice,czarne cienkie rajstopy,koszule z krótkim rękawem i czerwono czarny krawat. To był cały mundurek jedynym wyborem było to czy mam nosić rajstopy czy podkolanówki, Przejrzałam się w lustrze. Wyglądałam całkiem przyzwoicie,moje włosy z lekkim ombre i brązowo-żółte oczy dopełniały całości. Po kilku minutach wyszłam z łazienki.Zeszłam na dół. Przy stole siedziała moja bliźniaczka. Z wyglądu byłyśmy takie same,ale z charakteru inne. Ona była ułożona,miła,panowała nad sobą i była prymuską. Ja jestem niekulturalna,buntownicza,nie umiem zapanować i ja nie mam samych 6 i 5 w dzienniku. Mam jeszcze młodszą siostrę Michaele,jak na złość ona uwielbiała siedzieć ze mną. Usiadłam do stołu i zaczęłam jeść,gdy odezwał się tata.
-Bierzcie walizki i do samochodu-powiedział. Szkoła była na drugim końcu miasta,więc postanowiłyśmy zamieszkać w internacie. Założyłam czarne balerinki. Nagle poczułam pewien ciężar na plecach. Odwróciłam głowę i zobaczyłam smutną twarz Michaeli.
-Gdzie jedziecie-zapytała.
-Do szkoły,nie martw się-przytuliłam ją i wyszłam z domu.